Bieg Rzeźnika 2015 tuż tuż!

bieg_rzeznika_logo

Jeszcze tydzień i nasi zawodnicy z Wariat Tri-fun Team oraz PiG Team – Pain is Good TRIfun.pl wystartują w XII Biegu Rzeźnika – level hard!

Rok temu niektórzy dopiero debiutowali na słynnej trasie XI Biegu Rzeźnika [relacja]. Pogoda dopisała, trasa była odrobinę łatwiejsza (jak twierdzą doświadczeni biegacze), bo nie było deszczu i błota. Humory po dobiegnięciu na metę dopisywały i wraz ze zdobyciem medalu pojawił się pomysł, by zdobyć Rzeźnika poziom HARD. Rodzi się pytanie: jak będzie w tym roku?

Nasza redakcja śledzi przygotowania obu ekip. Andrzej z Kamilem mieli okazję testować produkty jednego ze sponsorów biegu – Squeezy [test], a przygotowania Darka i Grzesia oglądaliśmy na ich facebookowym profilu PiG Team – Pain is Good TRIfun.pl

Motywacja

W pewnym momencie, w głowach niemal każdego biegacza, który czuje głód pochłaniania kilometrów, pojawia się myśl, by wystartować w Biegu Rzeźnika. Oni nie będą oryginalni. W ich głowach zaświtał pomysł wyprawy w Bieszczady i po prostu postanowili go zrealizować.

Nie pamiętam dokładnie, skąd TO się wzięło. Moja dziewczyna podsunęła mi ten bieg. Tygodnie przygotowań, start i euforia po dotarciu na metę. Przygotowania? To jak z Dakarem, żyje się od – do [startu] – mówi Kamil. – Z reguły nie startuję w biegowych imprezach, mój sezon jest bez oficjalnych startów. Nie pozwala mi na to praca. Ale na Rzeźnika biorę urlop z wyprzedzeniem i przygotowuję głowę do tego, by go pokonać!

Bieg Rzeźnika prawie u każdego odbywa się w głowie. Startowałem do tej pory trzy razy i zawsze wiązało się to z wewnętrznymi dialogami typu: co ja tu robię? Nie dam rady! O w mordę jak na Caryńskiej wieje – może zawrócić? Partner jest taki szybki, a ja ślimak … i znowu melodyjka w głowie „nie dam rady!” – opowiada Andrzej. – Standardowa myśl – NIGDY WIĘCEJ, która zamienia się tuż za metą w błyskotliwą myśl … wiem, gdzie popełniłem błędy, w przyszłym roku to poprawię!

Wariat Tri-fun Team

Wariat Tri-fun Team

Przygotowania

Setki kilometrów pokonanych na treningach, dziesiątki pompek, przysiadów i innych ćwiczeń wzmacniających. Specjalna dieta, która pomaga redukować wagę, zamieniać tłuszcz w mięśnie. Wszyscy zgodnie przyznają, że należy się dobrze odżywiać i dostarczać sporo kalorii, by nie przesadzić z wybieganym deficytem energetycznym.

Nie kręcę kilometrów – zdradza tajniki treningów Kamil. – Nie mam czasu nabijać pustych kilometrów. Jestem kierowcą zawodowym w transporcie ciężarowym, 80% czasu spędzam za granicą za kółkiem. Muszę kombinować, gdzie mogę w przerwach biegać, znaleźć prysznic i jak poradzić sobie z niezbyt ładnie pachnącymi przepoconymi ubraniami biegowymi. Mam czas na pompki, drążek, brzuszki. A jeśli biegam, to nad morzem, po wydmach. Zauważyłem, że jest ciężej biegać nad morzem. Dlaczego? Bo łatwiej jest – w moim mniemaniu – wbiegać pół godziny, godzinę na górę i potem zbiegać piętnaście minut, niż siłowo latać góra dół, góra dół, zagłębiając się w sypkim, ciężkim piachu.

Specjalnych przygotowań tak naprawdę nie robię – opowiada Andrzej, który trzykrotnie startował w biegu. –  Niektórzy proponują robić wybiegania po 50km z plecakiem, ale na w miarę płaskim terenie nie ma to dużego przełożenia na metody zbiegania na bieszczadzkiej trasie, ani podchodzenia pod stromizny, a kilometraż w nogach mam w miarę niezły. Robię co dwa dni spokojne wybiegania po około 20km i tyle. Najważniejszy element który muszę utrzymać do startu, to nie nabawić się durnej kontuzji. Biegam z plecakiem, sprawdziłem na wybieganiach po lesie moje ukochane ICEBUG’i. Maraton w tym roku zrobiłem z czasem marnym, ale nie tragicznym. Ostatnio zaliczyłem Bieg Sasinów, czyli półmaraton po najwyższej górce w naszym terenie (312mnpm) i myślę, że jestem gotowy.

Specjalny sprzęt?

Pakowanie jeszcze się nie rozpoczęło, ale przygotowania podstawowego sprzętu – owszem. Plecaki, buty, omawianie strategii na start, żywienie. I zapewne ostatnie myśli, czy zrobiło się wszystko, by dotrzeć do mety?

Pozostało już tylko 9 dni do startu. Co miało być zrobione, zostało zrobione w tym czasie. Już niczego nie da się naprawić, można jedynie popsuć – mówi Darek. Ze względu na codzienne obowiązki euforia przed-startowa jeszcze się nie rozwinęła.

Darek - PiG Team Tri-fun.pl

Darek – PiG Team Tri-fun.pl

Buty. Dobre buty to podstawa – podkreśla Kamil. – Ważne żeby mieć przyczepność, kiedy będzie trzeba ślizgać się po mokrych, zabłoconych skałach.

Przez te parę lat startów mam ustalone z organizmem sposoby odżywiania, nawadniania, tempa, ubioru, przepaków – mówi Andrzej. – W tym roku ponownie nowy partner i zobaczymy, jak nam pójdzie. W tamtym roku otrzymałem propozycje startu trzy dni przed imprezą i udało się, więc teraz też będzie dobrze. Niestety w tyle głowy mam stare powiedzenie: „Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu o swoich planach!”. Ze względu na problemy zdrowotne w rodzinie, do mojego startu może w ogóle nie dojść. Ale czasami są rzeczy ważniejsze, niż bieganie (niektórzy tej teorii nie uznają).

Kontuzje… o nie!…

Czasem nieszczęścia chodzą parami. PiG Team zgłosił ostatnio zamianę zawodników. Wice Redaktora Naczelnego, Grzesia, zastąpić będzie musiał Patryk. A wszystko przez nieszczęsną kontuzję biodra.

Rok temu musiałem zakończyć swój start na 56 kilometrze – mówi Grzegorz. – Niestety kolano zaprotestowało i trzeba było poddać bieg. W tym roku muszę oddać swoje miejsce Patrykowi. Moje biodro odmówiło posłuszeństwa i z przykrością przesuwam swój star na kolejny rok. Jest przykro – ale cóż zrobić. Zdrowie ważniejsze.

Kontuzje to też drażliwy temat u drugiego zawodnika PiG Team.

– Przypętała się za to jakaś kontuzja kostki. Te 9 dni przed startem będą (już są) walką o zwiększenie prawdopodobieństwa ukończenia, a nawet o możliwość startu. Na szczęście kostka jest w dobrych rękach – podkreśla Darek. –  Grześ już sobie z nią poradzi. Odliczanie trwa.

Był moment, kiedy nie chciało mi się biegać – wyznaje Kamil. – Już myślałem, że z wyjazdu nic nie wyjdzie. Ale niedawno sobie uświadomiłem, że jednak kocham ten sport i bieganie jest jednym ze stałych elementów mojego życia. Wystartujemy i będziemy biec z całych sił, całym sercem, by złamać 12 godzin i móc zrobić poziom HARD!

Pozostaje nam trzymać kciuki za oba zespoły i mocno dopingować na trasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *