Kamil Leśniak i jego sposób na bieganie ultra

KamilLeśniak3

Tego chłopaka poznała Polska biegająca, a teraz poznaje również świat. Kamil Leśniak, jeden z naszych najmłodszych ultramaratończyków, utalentowany biegacz, który na co dzień realizuje swoją pasję. My znamy Kamila jeszcze sprzed takich wyczynów, jak UTMB, a nawet zanim “porwał się” na ultra.

Specjalnie dla naszych Czytelników podpytaliśmy tego 22-letniego biegacza, jak on to robi…

Z mało oryginalnych pytań muszę zadać Ci to pytanie: skąd u Ciebie wzięło się bieganie?

– Konkretnie nie pamiętam tego. Mam różne wersje na to pytanie, bo nie wiem, czy zaczęło się od biegów szkolnych, czy amatorskich na ulicy. Nie będę oryginalny, jak napiszę: ,,Bo ja od urodzenia aktywne dziecko byłem”. Chyba tak było, jak każdy normalny dzieciak. Tylko, że moją pasją była piłka nożna. To też chyba oryginalne nie było? Bieganie jakoś tak samo wyszło. Na zaliczeniach z biegania w szkole dobrze mi szło, biegałem na zawodach szkolnych i też dobrze szło. Piłka w klubie mnie przerażała, wolałem grać na podwórku. Brat coś tam biegał, jak mi się wtedy wydawało. Czasem przyniósł do domu jakiś pucharek. Zazdrościłem. I tak jakoś to się  zaczęło regularnie bieganie, a raczej wtedy startować w biegach.

Kiedy uświadomiłeś sobie, że ultra to Twój żywioł?

– Mógłbym powiedzieć, że praktycznie od samego początku. Wymyśliłem teorię, że im dłuższy dystans, tym jestem lepszy. Twierdziłem wtedy, jak się dowiedziałem o takich biegach, że na pewno bym dał rade. Troszkę absurd, bo ja wtedy miałem problemy z 20km. Od tego pomysłu minęły 2 lata zanim spróbowałem ultra, ale cały czas było to w mojej głowie. Nawet mam kartkę z 2008r motywującą mnie do biegania z napisem: Maraton des Sables, którym był moim marzeniem biegowym, czymś niemożliwym.

fot. Kamil Leśniak - fanpage

fot. Kamil Leśniak – fanpage

Jak to było, kiedy bakcyl Cię dopadł?

– Mnie do ultra nie trzeba było namawiać. Trzeba było mnie powstrzymywać. Nie przygotowywałem się, bo nie miałem pojęcia co to jest. Nawet nie czytałem o tym, nie szukałem informacji, bo niby po co mam szukać informacji o prostej czynności. Przecież to tylko trzeba biec. Pierwsze ultra w sumie przebiegłem z przypadku, w wieku 17lat. Ponad 210km i polegało to na zdobywaniu punktów, dzwoniąc w budkach telefonicznych. Potraktowałem raczej poważnie tę zabawę biegową – śmieje się Kamil. – Cieszyłem się jak nie wiem co, z wygranej – butów. Oficjalnie w ultra wystartowałem kilka dni po 18 urodzinach. Bieg na 164km… przebyłem 120km. Wtedy zrobiłem 80km wraz z Mackiem Więckiem, bez postoju i 40km czołgania, maszerowania i lamentu.

Jaki bieg był najtrudniejszy?

– Każdy bieg ultra jest dla mnie trudny. Każdy pod różnymi względami. Czasem jest to wyniki trudności trasy, pogody, czy tego, co zjadłem lub kryzysów. Osobiście najtrudniejszym, a zarazem fascynującym biegiem w moim życiu była Transjura 164km. To właśnie wtedy dałem z siebie wszystko. Trudny, bo mimo potężnych kryzysów, nie odpuściłem na krok. Fascynujący, bo nie wiem, jak to zrobiłem. Byłem przecież totalnie zniszczony przed 50km. Reszta moich  biegów też jest piękna, ale może pod względem widoków.

– Kolejny banał, ale jakże ciekawy: co myślisz, jak się ścigasz?

– Co zjem na mecie – śmieje się Kamil. – Żartuję. Dużo myślę o różnych rzeczach. Przy szybkich biegach staram się analizować moje samopoczucie, odległości między zawodnikami, motywuje się. Przy dłuższych biegach to dużo głupot siedzi w mojej głowie. Czasem o życiu sobie pomyślę… Jak dojdzie kryzys, to tylko myśli o życiu mam – dodaje ze śmiechem.

Jakie masz cele?

– Zależy o co pytasz. Jeżeli chodzi o biegowe, to trudno mi je jeszcze sprecyzować. Jestem nadal amatorem, któremu gdzieś tam parę razy coś się udało. Ten sport jeszcze jest mało rozwinięty. Ja na razie żyję nadziejami, niż celami. Myślę, jak tu się oderwać i zacząć skupić się na poważnym trenowaniu. Nie powiem, że chcę wygrać jakiś bieg, bo różnie to może być… Może wygram. No ale co z tego, jak rywalizacja będzie słaba. Chciałbym być po prostu najlepszych w tym, co robię, albo chociaż być blisko. Drugim celem,  to podróżowanie i to mi ostatnio pomału wychodzi. Cele startowe na najbliższy czas, to Mistrzostwa Świata w długodystansowym biegu górskim oraz ponowny start w Ultra Trail du Mont Blanc.

Dogonić marzenia – UTMB 2014 Kamil Leśniak – film

Montaż: Bartosz Pussak (Cały Ja)#UTMB2014 #MIUT115

A opowiedz, jak to było z UTMB, kryzysami i ścianą?

– Było ciężko, bo miałem problem z poruszaniem nogą. Okazało się, że zrobiłem sobie zator tętniczy. Więc ostatnie 40km bardzo mało biegłem. Większość spacerowałem. Troszkę mi smutno, bo planowałem na 24h i było to w zasięgu. Tym bardziej czułem się pewny swojej formy – 2 miesiące szlak trafił. Tak sobie myślałem. Ale wiem, że to co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. To kolejne doświadczenie. Teraz też spróbuje, jak się nie uda 24h to za rok też spróbuję… Stres startowy to normalna sprawa. Szkoda, że ostatnio go tak mało przed biegiem. Już pomału się zacząłem przyzwyczajać, a to nie dobrze. Taki stres przed startowy to lubię. To chyba się nazywa adrenalina – dodaje ze śmiechem. – Ściana? W biegach ultra dosyć często napotykam na ścianę. Dochodzi ona w momencie zmęczenia i monotonii. Ja się zaczynam w tym momencie mocno motywować okrzykami, muzyką i rykiem. W efekcie powstaje płacz. Po prostu przedstawiam mojemu organizmowi takie sytuacje, takie obrazy, żeby się wzruszył. To najcudowniejszy stan w biegach ultra. Wiem, że jak popłaczę, to będzie lepiej i tak jest. Wtedy przychodzi radość z biegania, życia i otoczenia. Niestety nie jest to łatwa sztuka. Jak zaczynałem, moim motywatorem była chęć pokazania, że ja taki młody – potrafię. Chciałem utrzeć nosa. Teraz jest ciężej, bo już inni wiedzą, że w miarę dobrze sobie radzę. I nie ma takiej presji z otoczenia.

Jak udaje Ci się wyjeżdżać na te wszystkie międzynarodowe biegi?

– To jest kwestia samozaparcia. Po pierwsze jestem studentem – to na pewno ułatwia. Pracy nie mam stałej, a to dlatego, że  chce się skupić troszkę na bieganiu. Wyjazdy za granicę są ciężkie w moim przypadku, ale mama przecież mnie kocha, poza tym coś tam sprzedam z wygranych nagród, zaoszczędzę troszkę, czasem ktoś pożyczy i się uzbiera. Tak było przed UTMB. Teraz jest lepiej, bo znalazłem osoby, firmy, które wspierają mój styl życia i marzenia. To przez właśnie  sklepbiegowy.com czy firmę Metpol oraz Inov-8 mogę nie martwić się o podstawowe czynności w moim życiu.  Wokół mnie łączą się sami pasjonaci ultra. I to mi się podoba i nakręca do życia i biegania. Nie wiesz, jak silnie motywujący jest wyjazd na zawody i spotkania znajomych, którzy mi kibicują ( ja im też oczywiście!). Porównując to z pustym mieszkaniem w Poznaniu, to ja bym z chęcią wyjeżdżał na zawody co tydzień i mieszkał w samochodzie.

KamilLeśniak1

fot. Kamil Leśniak – fanpage

 

Do czego teraz się przygotowujesz?

– Obecnie skupiam się mentalnie i fizycznie do Ultra Trail du Mont Blanc. Potem będę myślał na wyciszeniu się. Teraz jadę na Mistrzostwa Świata Lavaredo Ultra Trail. Oczywiście pobiegnę, ile będę miał sił, ale tu nie mam określonego celu. Najważniejsze, że mogę w takiej imprezie brać udział i śledzić najlepszych. Średnio tygodniowo biegam około 100km. Powiesz, że mało, ale to jest teraz dla mnie wystarczająco, żeby biegać bezkontuzyjnie i z przyjemnością. Do tego dochodzą wizyty na siłowni oraz wypoczynek na basenie czy saunie.

Dziękuję za rozmowę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *