Kuchnia dla biegaczy. Siła z roślin – recenzja

kuchnia-dla-biegaczy

Na wegetarianizm przeszedłem 15 lat temu. Mój wybór był motywowany względami etycznymi. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale jedzenie nigdy nie było dla mnie ważne. Traktowałem je jako paliwo, niezbędne do życia, ale nie warte głębszej analizy czy celebracji. Moje rozumowanie w tamtym czasie było i tak jest po dzień dzisiejszy dość proste i klarowne: jedzenie mięsa przyczynia się do cierpienia zwierząt, rezygnacja z niego, rozwiązuje ten problem.

Wyrzucenie mięsa z menu odbyło się w moim przypadku dość płynnie i bezproblemowo. Oczywiście musiałem od czasu do czasu „tłumaczyć się” z mojego wyboru i tu nierzadko iskrzyło, jednak poza tym obyło się bez traumy. Niestety w owym czasie wcale nie odżywiałem się zdrowo. Mój pomysł na dietę polegał na eliminacji mięsa i pozostawieniu reszty bez zmian. Dominowały kanapki z serem i dżemem. Śmiało mogę nazwać taką dietę śmieciową, mimo że przecież była to dieta wegetariańska.

Przyszedł jednak czas na zmianę i tak przeszedłem na weganizm.

Z jednej strony taka postawa wydawała mi się bardziej konsekwentna, gdyż odcinała mnie od przemysłu mięsnego całkowicie. Z drugiej, zbiegło się to z moim sportowym zaangażowaniem. I to była dla mnie nowość. Pojawiły się książki Richa Rolla i Scotta Jurka, z których można się było dowiedzieć, że dieta roślinna nie tylko prowadzi do zdrowia, ale także może być podstawą do lepszych wyników sportowych. Kluczem było wyrażenie: „odpowiednio zbilansowana”. Tyle, że to określenie dotyczy wszystkich diet, nie tylko roślinnej. Nadal patrzyłem na żywność jak na paliwo, tym razem jednak szukałem produktów nieprzetworzonych, bogatych w składniki odżywcze, a nie dostarczających jedynie kalorii.

omlet2

Kuchnia dla biegaczy – siła z roślin

Warto odnotować, że w ostatnim czasie pojawiło się sporo publikacji na temat diety roślinnej, także w Polsce. Mimo to ciągle brakuje książek łączących tą dietę ze sportem. Tą niszę próbuje wypełnić praca autorstwa Violetty Domeradzkiej, Roberta Zakrzewskiego oraz Damiana Parola pod tytułem „Kuchnia dla Biegaczy. Siła z roślin”. Jest to książka napisana przez czynnych sportowców dla wszystkich ludzi aktywnych, także tych na diecie mięsnej, którzy szukają zdrowych kulinarnych inspiracji. A tych jest tutaj pod dostatkiem. Mamy podział na śniadania, dania główne, sałatki, pasty na chleb, koktajle i napoje oraz desery. Wszystko oparte na produktach wyłącznie roślinnych, zdrowe, łatwe i szybkie w przygotowaniu,a co najważniejsze smaczne i kolorowe, jak tylko dania roślinne potrafią być. Każda potrawa została dokładnie opisana nie tylko pod względem użytych składników, ale także, co ważne dla osób zrzucających wagę, wartości kalorycznych oraz makro i mikroelementów. Profesjonalne zdjęcia dodatkowo nadają książce walor estetyczny.

Fakty i mity diety roślinnej

Kuchnia dla biegaczy rozwiewa klika mitów krążących wokół diety roślinnej. Pamiętam kiedy pierwszy raz usłyszałem o Scottcie Jurku w radiu. Dwóch redaktorów, na co dzień biegaczy, próbowało gotować na podstawie przepisów z jego książki. Doszli oni do wniosku, że dieta roślinna to dieta wyłącznie dla ludzi zamożnych i posiadających dużo wolnego czasu. Gdyby mnie zaproszono wówczas do studio powiedziałbym, że każda dieta może być kosztochłonna i czasochłonna, zarówno mięsna jak i roślinna, a wszystko zależy jakie zasoby posiadamy i jakie cele sobie stawiamy w kuchni. Domerdzka, Zakrzewski pokazują, że kuchnia roślinna wcale nie musi być droga i trudna. Większość używanych przez nich produktów jest dostępnych od reki praktycznie w każdym markecie czy warzywniaku. Ceny tych produktów są relatywnie niższe od mięsa czy nabiału, notabene najdroższych towarów w sklepach spożywczych. Czas przygotowania natomiast rzadko przekracza pół godziny, co czyni te potrawy w zasięgu każdego, nawet najbardziej zabieganego homo sapiens.

Innym mitem jest uznanie diety roślinnej za deficytową. Damian Parol, z wykształcenia dietetyk, z zamiłowania amator sportów siłowych, rozwiewa ten mit we wstępie do książki. Poza suplementacją witaminy B12, której niestety nie znajdziemy w świecie roślin, każdy z mikroelementów jest dostępny w roślinnym pożywieniu. Niektóre z nich trudniej jak kwasy tłuszczowe Omega-3, wapń czy żelazo, którego, co ciekawe, roślinożercy spożywają więcej od mięsożerców, ale niestety w gorzej przyswajalnej formie. Inne z kolei, jak błonnik, witamina C, E magnez, potas nie stwarzają żadnych problemów i występują w nadmiarze w diecie roślinnej. Im większą jednak mamy wiedzy oraz im bardziej zróżnicowana będzie nasza kuchnia tym mniejsze ryzyko niedoborów. I znowu, dotyczy to nie tylko kuchni roślinnej, ale każdej innej.

Omlet1

Lepsze wyniki?

Na koniec warto się zastanowić, czy dieta roślinna może faktycznie poprawić nasze wyniki sportowe. Oczywiście nie sposób odpowiedzieć na to pytanie wprost bez rzetelnych badań, wydaje się jednak, że kluczem jest tu regeneracja. Z mojego doświadczenia oraz relacji innych sportowców wynika, że organizm na diecie roślinnej regeneruje się szybciej i efektywniej niż na diecie mięsnej. Być może wynika to z faktu, że ta pierwsza jest łatwiejsza do strawienia oraz bardziej odżywcza ze względu na swój zasadowy charakter. W każdym razie jest to o tyle istotne, że lepsza regeneracja pozwala na większe obciążenia treningowe, a to z reguły przekłada się pozytywnie na wyniki. Wszystko to wymaga naturalnie naukowej analizy, już dziś jednak możesz wystartować z przepisami z „Kuchni dla biegaczy” i nawet jeśli nie złamiesz dzięki temu 3 godzin na maratonie, to przynajmniej poznasz na własnej skórze, a w zasadzie żołądku, z czym się je ten straszny weganizm.

Polecam, oby więcej takich pozycji!

Kuchnia dla biegaczy. Siła z roślin”

kuchnia-dla-biegaczy

Violetta Domaradzka, Robert Zakrzewski – biegacze, ultra maratończycy ze 100-milowym biegiem na koncie
Damian Parol – dietetyk, ekspert żywienia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.