Mały Turysta

DSC_4612

Góry od zawsze stały się synonimem naszych wakacji i to właśnie czarnogórskie dzikie szlaki nas połączyły… Długie piesze wędrówki, piękne krajobrazy, leśny półmrok, czy skaliste zbocza – bez dwóch zdań górują w pełnym tego słowa znaczeniu nad plażą, leżakiem, niekończącą się smażeliną w słońcu czy nawet drinkami z parasolką.  Obojgu z nas dużo bardziej smakuje naprędce zrobiona kanapka popijana herbatą z termosu na leśnej przełęczy od obiadu w opcji all inclusive w egzotycznym hotelu. Tak po prostu mamy, tak lubimy i tak chcemy spędzać wolny czas. Czy nasze zdanie będzie podzielać  nasza córka?

Wyjazd na tegoroczne wakacje do Szklarskiej poręby miał być pierwszym górskim testem dla naszej małej turystki. Chociaż byliśmy w sercu Karkonoszy, zdecydowaliśmy, że najlepszym miejscem na pierwsze wycieczki z Hanią będą poczciwe i łagodne Góry Izerskie. Jak się okazało cała nasz trójka przetrwała wspólne pierwsze wędrownicze wakacje, aczkolwiek pozostaliśmy zgodni co do powagi słów, że góry to góry, a dziecko to dziecko i oboje rządzą się swoimi prawami, które trzeba respektować.

Na bazie naszych doświadczeń, prób i błędów tak oto powstał nasz pierwszy regulamin małego turysty.

T jak trasa

Co do tego, że z niespełna dziewięciomiesięczną córką raczej nie warto wybierać się na Rysy nie mieliśmy wątpliwości, aczkolwiek nasze spokojne spacery po Izerach jeszcze bardziej utwierdziły nas w przekonaniu jak bardzo ważnym jest wybór trasy. Rodzic, chociaż wciąż może kochający ekstremalne wyzwania, zabierając na wakacje swoją małą pociechę musi pamiętać, że tym razem trasa, jej długość i charakter muszą być dostosowane czy to do małych nóżek młodego piechura czy kółek wycieczkowego wózka. W czasie wakacji nasza Hania od razu pokazała nam kiedy  wybrane drogi okazały się za długie czy skomplikowane i nauczyła nas, że również bardziej spacerowe szlaki potrafią być niezwykle ciekawe i wciąż inspirujące.

U jak umiar

Bez wątpienia jest i powinien być najważniejszą z zasad wędrowania z mniejszym czy nawet nieco większym piechurem. Jego niezachowanie grozi bowiem osiągnięciem totalnie przeciwnego do zamierzonego efektu. Przymuszonego na siłę do pokonywania kolejnych kilometrów małego turystę jest bardzo łatwo zniechęcić i nie rzadko zrazić do wędrowania na długie lata. Chociaż nasza Hania nie potrafi jeszcze w pełni werbalnie komunikować DSC_4568się ze światem i nie umiała powiedzieć nam kiedy miała dość wspólnych pieszych wypadów, nasze wakacje nauczyły nas wczytywać się w rytm jej dnia, odgadywać potrzeby czy rozpoznawać zniechęcenie lub zmęczenie. Nie chcąc przesadzić wybieraliśmy umiarkowane trasy z dużą ilością postojów. Wierzymy, że nie udało nam się przekroczyć tej cienkiej granicy jaka jest pomiędzy fascynacją a zmęczeniem u dziecka, a wakacje w Szklarskiej z wyważoną ilością przewędrowanych szlaków, były wspaniałym przedsmakiem naszej przyszłej wspólnej górskiej przygody.

R jak ranek

Dewizą górskich wycieczek jest dla nas od zawsze wczesny wyjazd czy wyjście z domu bladym świtem. Góry mają to do siebie, że często rano i przed południem darzą nas piękną pogodą, a po południu nieraz straszą deszczem czy burzami, które jak wiadomo zwłaszcza na szlaku nie są wcale zabawne. Dlatego tym bardziej wędrując z małym piechurem trzeba być mocno wyczulonym na warunki pogodowe i planować wycieczkę już o poranku. A jak wiadomo nasza pociecha i tak obudzi nas o świcie, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by wyruszyć w góry już przy pierwszych promieniach porannego słonka…

Y jak Yupi!

Satysfakcja i zadowolenie winny być zawsze podstawowymi wytycznymi rodzinnych wypraw. Ilość kilometrów w nogach czy czas przebytej trasy po prostu nie mogą przysłonić radości ze wspólnie spędzonego czasu. W nasze pierwsze wakacje z Hanią nie skupialiśmy się już tak bardzo jak dawniej na pokonaniu trasy w zamierzonym czasie i to już nie to dawało nam największą satysfakcję. Nic nie cieszyło bardziej od uczucia zmęczonych nóg nie tylko od wędrowania, ale także pleców od dźwigania naszego małego piechura w nosidełku. Rodzinne wędrowanie po prostu bezcenne…

S jak sprzęt

Gdy posiadamy odpowiedni sprzęt do wędrowania z dzieckiem, to już połowa sukcesu. Liczmy się z tym, że w góraIMAG1606ch będziemy mniej czy więcej dźwigach na własnych plecach zarówno niechodzącego jeszcze szkraba, jak i rosłego sześciolatka. I aby sobie nieco ulżyć warto zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt, który sprawi, że wędrowanie będzie przyjemnością, a nie mordęgą. W naszym przypadku bardzo sprawdził się specjalny wózek do biegania, doskonały na nierówny teren Gór Izerskich. Duża amortyzacja, szeroki rozstaw kół oraz grube opony terenowe nie zawiodły nas zarówno na leśnych wertepach, piaszczystych ścieżkach czy kamienistych zboczach. Na nieco większych nachyleniach lub w sytuacjach kiedy Hanka stanowczo była znudzona siedzeniem w wózku, korzystaliśmy z miękkiego nosidła Muy Tai. Nasza mała jak chyba każdy niemowlak kocha noszenie na rękach, dlatego też doskonale czuła się na górskich ścieżkach zarówno w wiązaniu na plecach, jak i przytwierdzona do brzucha mamy czy taty. Bardzo polecamy kangurowanie każdemu rodzicowi zwłaszcza na łonie natury.

T jak towarzystwo

To, że zdobyta góra smakuje dużo lepiej kiedy zdobyta w miłym towarzystwie jest oczywiste. Wędrówki z Hanką pokazały nam, że nie tylko rodzinni kompani są bezcenni, ale także to, że o wiele łatwiej i milej jest, kiedy w pieszych wędrówkach towarzyszą nam znajoma rodzina z innym małym Jasiem Wędrowniczkiem. Dzieciom nie tylko raźniej wędrować razem, ale i starszym towarzyszom łatwiej znosić trudy rodzicielstwa, zwłaszcza tego aktywnego z tymi, którzy również go właśnie doświadczają.

A  jak aktywność

Aktywność, aktywność i jeszcze raz aktywność! Uczmy nasze dzieci od małego tego co zdrowe i co wpływa na człowieka pozytywnie. A nic bardziej zbawiennego od wędrowania na świeżym powietrzu na łonie natury, bo to nie tylko uruchomienie naszej własnej fabryki produkcji hormonów szczęścia, ale duża szansa na pięknie przespaną noc naszego umordowanego piechura. Przetestowaliśmy tę metodę usypiania na własnej córce.

Mamy nadzieję, że stworzony przez nas i  naszą małą pociechę regulamin pomoże innym rodzinom w rozwijaniu tak cudownej przygody jaką jest wspólne rodzinne zdobywanie górskich szlaków i kreowanie kolejnego młodego TURYSTY!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *