Prezenty Last Minute – czyli czego pragną sportowcy

prezenty

Tak jak i rok temu zapytaliśmy, co pragną znaleźć pod choinką aktywnie uprawiające sport osoby. Lista jest niemal niezmienna, jak z lat ubiegłych. Ale nawet tym, którzy już mają to i owo do swojej gadżetowej kolekcji, zawsze można coś dorzucić.  Może pomożemy rozwiązać problem na last minute prezenty?

Lista może być długa, szczególnie, gdy w rodzinnym gronie posiadamy debiutantów. Takie osoby po prostu się wyposażają, a każdy gadżet jest na wagę złota.

Jednak – czy tylko tak jest w przypadku stawiających pierwsze kroki?

A co z tymi, którzy już mają pewne doświadczenie, trochę sprzętu?

Jaki prezent chciałbyś dostać pod choinkę?

  • Robert szybko mówi – Bilet na Hawaje. – Ach! To niemal marzenie każdego. Oczywiście, można zdobyć, bez kwalifikacji, jednak trzeba dysponować sporym dolarowym zasobem gotówki i opłacić dobroczynną aukcję w Stanach. – A tak serio – jakieś gadżety, których sam bym sobie nie kupił np. spersonalizowane naklejki na rower, śmieszne rękawki itp.
  • Jarek najpierw się upewnia, dla kogo miałyby być te prezenty.  – No to lecimy grubo: Plecak w stylu camelbak, najlepiej Salomona, ale taki z bidonami z przodu. Potem buty na asfalt. Kurtka koniecznie czerwona, skarpety kompresyjne, i bluzę kompresyjną na długi rękaw. Zegarek z gps najnowszej generacji z wprowadzaniem terenu, na którym chcesz trenować. Oprócz rzeczy materialnych, to zapewne fajnym prezentem jest otrzymanie karnetów na: jakieś fajne zajęcia, badania wydolnościowe, albo wreszcie pakiet startowy na zajebisty bieg na końcu świata albo obóz w górach – dodaje Jarek z uśmiechem.
  • Marcin podaje swoją listę: – Rower czasowy. A przy opcji budżetowej: pull boy, książka i nowe buty biegowe.
  • Natalia nie ma może dużych wymagań. – Pakiet startowy na Sieraków i koszyk na bidony za siodełko.
  • Jarek wylicza – Polar m400, łyżwy Bauer supreme150, rower ostre koło, sól do kąpieli Salco.
  • Ania, doświadczona biegaczka, życzy sobie: – Voucher na fajny obóz, jakiś pakiet na wymarzoną imprezę. Rzeczowe prezenty w drugiej kolejności.
  • Krzysztof przez chwilę się zamyśla i zaczyna wyliczać: – Aktualnie to zdrową stopę. Może jakiś voucher na masaże? Karnet na siłownię, ewentualnie “gadżety” biegowe, które nie wymagają specjalnie dobrego rozmiaru (czapka, rękawiczki, kije, czołówka).
  • Asia wylicza: – Książki, kompresy, nowe opony, odżywki, bikefitting, badania wydolnościowe, nowy pasek hr od garmina, suplementy, kupon na masaże, sól regeneracyjną Salco, bidon aero, koszyki za siodełko, kupon na wizytę u dietetyka, Roller, kijek do masażu.

Rok temu prócz slotu na Kona Island i pakietów na starty oraz masaże, sportowcy mieli takie życzenia:

 

  • PONADczasowe sanki z pomiarem mocy. Hiperczasowe. Koniecznie z pomiarem mocy!
  • Czas na treningi i regenerację.
  • Czas i dietę cud.
  • Święty spokój.
  • Klajter na buzię żony.
  • Zdrowia i cierpliwości żony/męża. Za resztę zapłaci się kredytówką.
  • Bilety na kino dla dzieci. Albo na opiekunkę. I opiekunkę.

Jak sądzicie, czy takie prezenty mogą być dalej aktualne?

 

Prezenty w objaśnieniach

  • Kompresja. Dobra. Kilka słów, o co chodzi. Nie ważne, że mamy skarpetki kompresyjne, długie skarpety czy nogawki, majtki uciskowe, koszulki, rękawki na ręce. Nie zaszkodzi, jak posiadamy tego po kilka sztuk, w różnej kolorystyce, a jeszcze jak będzie z różnymi emblematami i z kolekcjonerskich wydań…
  • Buty. Tego nigdy nie jest za mało. Zarówno tych do biegania, jak i na rower.
  • Sznurowadła. Wszelkie, a najlepiej takie, które się nie rozwiązują.
  • Rolki do masażu. Ostatnia moda, ale przydatna. Nie trzeba wydawać pieniędzy na masażystę, a od drugiej połowy nie usłyszymy, że jej się nie chce nas masować po ciężkim treningu czy zawodach.
  • Książki. Literatura sportowa wszelaka. Najlepiej z branży – bieganie, triathlon, pływanie, kolarstwo. Tego nigdy za wiele.
  • Kieszonka, sakiewka na rower. Oj – przydaje się! Żele, dętki i takie tam.
  • Bidon aero. Bo teraz modne jest mieć wszystko aero!
  • Koszyki na bidony. Szczególnie to za siodło!
  • Siodło. Ale takie na rower, nie na konia. A jak będzie w kolorze madżenta (dla niewtajemniczonych: różowe), to po prostu #niemaniemoge
  • Lemondka. Już zwykła nie wystarcza. Elektroniczne przerzucanie biegów…
  • Dętka na trenażer.
  • Trenażer. Najlepiej, jak jest ten wypasiony. Czyli cichy, nieduży, kosmiczny i żeby sam za nas wszystko robił.
  • Daszek.
  • Czapka. Taka z daszkiem. Ale i taka zimowa. W zestawie z rękawiczkami i kominem.
  • Okulary – na rower i na basen.
  • Bojka do pływania w wodach otwartych. Przecież stawiamy na bezpieczeństwo.
  • Kask aero. Patrz wyżej – tak samo jak z bidonem. Kolor też jest istotny!
  • Pulsometr. Zegarek. Ogólnie – elektronika! Ale musi być ta najlepsza. I kolorowa. Do wszystkiego. To co, że nie wykorzystamy miliona funkcji.
  • Zestaw małego mechanika – dętka, nabój, łyżka. A najlepiej McGyver.
  • Najwyższy model czasówki ulubionej marki na kołach startowych i z pomiarem mocy. Przecież bez roweru to nie pojedziesz.
  • Elektronika do roweru.
  • I chyba najważniejsze: czas na treningi!

ChrisGifts

Pomysły na prezent last minute?

Za wszystkie odpowiedzi serdecznie dziękujemy zaprzyjaźnionym triathlonistom, których pytaliśmy o prezenty pod choinkę.

Udanych zakupów i Wesołych Świąt!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.