Rowerem po Islandii – SundayBikers znów w akcji

01

Oni już to zrobili jakiś czas temu, ale dopiero teraz znaleźli chwilę, żeby coś opowiedzieć. Jakub Czakański, jeden z członków SundayBikers dzieli się wrażeniami z wyprawy na Islandię.

 

Nie mogliśmy się doczekać tej wyprawy. Islandią kontynuujemy nasz skandynawski kierunek podróży. Zaplanowany przez nas wyjazd rozpoczęliśmy od szczelnego zapakowania kartonów rowerami i sakwami z ekwipunkiem na bezpośrednie połączenie z Gdańska do Reykjaviku.

Na lotnisko w Keflaviku dotarliśmy szczęśliwie po paru godzinach lotu wraz z naszymi rowerami, zapakowanymi w kartony. Po dotarciu na główny dworzec autobusowy w Reykjaviku udało i dopasowaniu wszystkich elementów na swoje miejsce, rozpoczęliśmy naszą wielką islandzką przygodę!

Nasze wrażenia z Islandii w skrócie można określić dwoma słowami: wiatr i przestrzeń.

Od samego początku plan wyjazdu zakładał przejechanie przez fragment interioru, aby zaznać trochę offroadu i przestrzeni. Wokół wyspy biegnie bowiem także asfaltowa droga, zwana Golden Ring. Przejechaliśmy nią fragment na północ od stolicy oraz kawałek drogi powrotnej. Muszę przyznać, że drogami asfaltowymi, mimo dużego ruchu, jeździ się komfortowo i bezpiecznie – pobocza są szerokie, a kierowcy jeżdżą bardzo odpowiedzialnie.

01

Odcinek asfaltowy pozwolił nam także na zmierzenie się z wiatrem i niepogodą. Na Islandii naprawdę silnie wieje. Komfort jazdy pod wiatr zna chyba każdy. Nie było nawet gdzie się przed nim schować; na Islandii właściwie nie ma nawet lasów. Istnieje nawet żart, co należy zrobić, kiedy zgubisz się w lesie. Wstać.

Na pogodę nie mogę aż tak narzekać, ponieważ w trakcie całego naszego wyjazdu deszcz padał dwa razy – kiedy już mieliśmy rozstawione namioty. Poza tym, cały czas mocne słońce (kremu z filtrem oczywiście nikt nie zabrał…).

Kiedy w końcu osiągnęliśmy upragniony zjazd na szutrową drogę, pożegnaliśmy się z asfaltem na ponad 4 dni. Podróż przez pagórkowate tereny coraz bardziej zmieniającego się krajobrazu była przyjemnością. Po opuszczeniu fiordowych nabrzeży okolica zmieniła się w łąki z pasącymi się, wszechobecnymi owcami, a także końmi. W miarę nabierania wysokości, nasz wzrok mógł podążać coraz dalej ku horyzontowi. W końcu udało nam się także ujrzeć nasz cel – lodowce Langjokull oraz Hofsjokull.

Dojeżdżając do drogi F35 wiodącej przez interior dowiedzieliśmy się w pobliskim hotelu, iż jest ona zamknięta. Na nasze pytanie, co możemy tam zastać usłyszeliśmy, że śnieg i błoto. Wyobraziliśmy sobie najgorsze; już planowaliśmy możliwe zmiany trasy…pojechaliśmy jednak dalej.

Droga F35 właściwie była zamknięta…dotarliśmy tam akurat dzień przed jej otwarciem na sezon 2015. Spychacze kończyły odgarniać zalegający gdzieniegdzie na drodze śnieg.

Przed minięciem lodowców spędziliśmy noc na campingu zlokalizowanym przy gorących źródłach. Małe wulkaniki bulgoczące siarkową wodą o temperaturze 100 stopni zrobiły na nas duże wrażenie. Usiłowaliśmy nawet pomoczyć nogi w specjalnym zagłębieniu. Niestety, temperatura wody nie pozwoliła ;). Wieczory po zachodzie słońca są dość chłodne, na szczęście nasze ciepłe śpiwory podołały wyzwaniu. Rankiem po ogrzaniu się ciepłą owsianką i herbatą ruszać było łatwiej.

Noc na kempingu spędziliśmy także po minięciu interioru. Tam to dowiedzieliśmy się, iż jesteśmy prawdopodobnie pierwszymi turystami, którzy przebyli trasę F35 z północy na południe w tym roku!

Przejechanie tej dzikiej pustyni z lodowcem w tle to była prawdziwa przygoda. Otwarte przestrzenie z hulającym wiatrem, praktycznie zero ludzi czy samochodów. Raj dla turystów. Krajobraz przypominał trochę księżycowy – z tą różnicą, że na księżycu nie ma zbyt dużo śniegu. Po drodze czekało nas kilka przepraw przez kałuże i błoto – niektóre pokonaliśmy boso.

Po wyjechaniu z interioru od razu dało się zauważyć otwarcie sezonu – wszechobecne samochody terenowe. Offroad 4×4 jest jedną z głównych atrakcji wyspy – nam wystarczyły nasze 1×1.

Można by pomyśleć, że Islandia jest płaska. Nic bardziej mylnego. Może nie uświadczymy tutaj himalajskich klimatów, a nasze Rysy nadal patrzą z góry na najwyższy wyspiarski szczyt, to podjazdy potrafią zaskoczyć. Najbardziej utkwił mi w pamięci podjazd w Hveragerdi z 30m n.p.m na około 300 w postaci ładnych serpentyn. Fani downhillu byliby natomiast zachwyceni 4 kilometrowym zjazdem z 600 na 300 metrów w okolicy jeziora Hvitarvatn.

Z Islandzkich klasyków – naprawdę warto zobaczyć na własne oczy gejzer. W ogóle liczne bulgocące źródła wrzątku o zapachu siarki stanowią nieodłączny element surowego krajobrazu wyspy. Udało nam się także odwiedzić słynny wodospad Gulfoss. Na tle wodospadu przy słonecznej pogodzie utrzymuje się kolorowa tęcza. Oglądając plakaty byłem pewien, że ktoś tęczę dokleja w Photoshopie. Musiałem to później odwołać, wodospad naprawdę wygląda jak z obrazka.

Wraz z pojawieniem się asfaltu, pojawili się także bardzo duża liczba turystów oraz wzmógł się ponownie ruch samochodowy. Aż do powrotu do Reykjaviku nie mogliśmy się przyzwyczaić, że nie jesteśmy sami – każdy z nas chciał wracać na pustynny interior.

Nie samą jazdą człowiek żyje – po dotarciu do Reykjaviku zmieniliśmy sposób transportu na pieszy i zakosztowaliśmy kilku specjałów lokalnej kuchni – między innymi rekina. Rekin został nam podany w formie kostek o boku dł. 1 cm. Zapach tego specjału – niezapomniany, kto próbował ten wie 😉

if

Po zakupieniu pamiątek, w tym paczek z suszoną rybą, ze sprzętem zapakowanym z powrotem do kartonów udaliśmy się w podróż do Gdańska.

Dziś po raz kolejny oglądając zdjęcia z wyjazdu widzę, jak piękną wyprawę udało nam się przeżyć. Podróżowanie rowerem, noclegi w namiocie, gotowanie na kuchence turystycznej to nieodłączne elementy outdoorowej islandzkiej przygody.

Islandia jest bowiem miejscem, które zdecydowanie warto odwiedzić. Odnajdą się tam wszyscy amatorzy turystyki aktywnej. Widoki zapierają dech w piersiach i choć pogoda nie zawsze rozpieszcza, to na pewno uroki wyspy zrekompensują każdemu niewielkie niedogodności.

Tekst: Jakub Czakański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *