Spie*****my stąd…

trail man run

To jest tekst dla ludzi o mocnych nerwach…

Niektórzy twierdzą, że całe życie na coś czekamy. Możliwe, jednak znacznie częściej w życiu robimy zupełnie coś innego. Uciekamy. Uciekamy, bo życie to nie bajka. Ani nie amerykański film z happy endem, bo przecież zawsze musi być happy end. Nie musi. A tak naprawdę rzadko bywa. To raczej najbardziej zakręcona telenowela jaką kiedykolwiek zobaczycie. Dlatego tak często uciekamy.

Dlaczego jednak o tym właśnie tutaj? Po tym wstępie chyba niewielu z was muszę to wyjaśniać ale niech będzie. To właśnie nasza ucieczka. Sport. Możecie się spierać i głośno krzyczeć, że tak nie jest, ale to i tak niczego nie zmieni.

– “Bo biegając mogę oczyścić umysł”, “Bo dzięki triathlonowi mogę się oderwać od codziennych obowiązków”, “Bo rower sprawia, ze czuję się wolna”, “Bo wystarczy, że założę buty, a nogi poniosą mnie aż po horyzont” – brzmi znajomo? Czytaliście i słyszeliście takie i inne podobne słowa nie raz i nie dwa razy. Niejednokrotnie sami tak mówicie, gdy ktoś was pyta dlaczego.

Tylko mało kto jasno powie – “Robię to bo uciekam”. To nie brzmi tak dobrze, jak wcześniejsze sformułowania, chociaż jest pierwotną przyczyną. Ucieczka od natłoku myśli, od niesprawiedliwości, od codziennego życia, od porażek. Jeszcze mniej z nas ma śmiałość, by powiedzieć że w ten sposób coś sobie kompensujemy. Coś co w życiu nie poszło tak dobrze jak byśmy chcieli. Bo często mamy poczucie niesprawiedliwości. Wkładamy w coś wiele wysiłku i serca, a nie otrzymujemy nic lub też wyniki są nieproporcjonalne. Kojarzycie być może ostatni wywiad z Justyną Kowalczyk, powiedziała w nim bardzo ważne zdanie w tej kwestii: Sport jest najczęściej sprawiedliwy. Jeśli mu wiele poświęcisz, mniej więcej tyle samo dostaniesz w zamian. W życiu możesz poświęcić wszystko i nie otrzymać nic. To jest dla sportowca rzecz po prostu niezrozumiała.

Sęk w tym, że to rzecz którą część z nas zupełnie podświadomie wie to od zawsze. I nie potrzebujemy do tego telewizyjnych ekspertów, którzy opowiadają jak to amatorski sport jest po prostu kolejnym uzależnieniem. I jak bardzo trzeba uważać. Tylko czy trzeba?  No nie sądzę. I wbrew niestety niedouczonym autorytetom powiem, że sport leczy nasze problemy. Uczy nas pokory, dyscypliny, samoświadomości, wzmacnia pewność siebie, daje energię, faszeruje pozytywnymi dla ciała i ducha hormonami czy w końcu czyni po prostu zdrowszymi. I jeśli do tego uzależnia, to proszę bardzo. Oby więcej takich uzależnień w życiu.

Do sedna. Nie mam nic przeciwko ucieczce w dziedzinę gdzie wszystko zależy od nas. Róbcie to śmiało i przenoście z niej pozytywne aspekty na życie codzienne. Sam tak robię i nie narzekam. Wiem dlaczego uciekam, po co to robię i co z tego mam. A może ktoś się dzięki temu zastanowi i poprawi coś w swoim życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.