Szosa – magazyn pasjonatów kolarstwa

szosa

W marcu, a chwilę później do redakcji trafił nowy magazyn, nie tylko dla sportowców. Przede wszystkim dla miłośników dwóch kółek – tych dedykowanych na trasy szosowe.  Mowa o magazynie Szosa  nowym dwumiesięczniku poświęconemu kolarstwu.

Na sklepowych półkach znaleźć można co najmniej 10 tytułów zajmujących się tematyką rowerową. W większości są to wydania poświęcone rowerom crossowym, trekkingowym i mtb. Jednak na polskim rynku – i zauważa to redaktor naczelny Szosy, Borys Aleksy – do tej pory nie było czasopisma skoncentrowanego wyłącznie na szosowej odmianie kolarstwa.

 Numer 1/2015

Debiutanckie wydanie naprawdę wciąga! Z początku trochę nowinek: tych o rowerach, o startach, krótkie opowieści i anegdoty. Potem możemy wygodnie rozsiąść się z kawą w ręku i poczytać obszerny, sympatyczny wywiad z Michałem Kwiatkowskim. Dzięki złożeniu wypowiedzi z dwóch spotkań redaktorów Szosy, otrzymujemy bardzo ciekawy przekrój osobowości młodego mistrza.

SZOSA_-_okladka_1._numeru

Sporą część magazynu zajmuje opowiedzenie historii wiosennych Klasyków Północy. Bardzo ciekawie i przystępnie nakreślona historia i przebieg wyścigów. Nawet amator, który nie zna szczegółów i nie interesuje się wnikliwie kolarstwem etapowym, może wynieść z tych tekstów coś dla siebie i zapoznać się z zasadami. Odpowiedzenie na pytanie: o co chodzi w tym ściganiu?

Spodobało nam się przedstawienie znanych nam chłopaków z Kolarski.eu (którzy ratowali w zeszłym sezonie sytuację wymiany koła na kilka minut przed startem w Volvo Triathlon Brodnica).

Temat szosy został przybliżony w samej Historii Roweru. Autor – Wolfgang Bryla – prosto i niezbyt długo opisuje początki rowerowego ścigania, oczywiście odnosząc się do polskiego ścigania, wspominając nazwiska, których nikt już nie pamięta.

Można wymieniać po kolei każdy z artykułów, wspominać o nim kilka słów, bo po prostu są ciekawe. Spora część magazynu Szosa poświęcona jest na testy. Testy rowerów szosowych – ciekawie i wnikliwie opisanych, testy owijek, koszyków bidonowych, rękawków i innych elementów stroju kolarskiego. Niby nic, mała rzecz, a cieszy.

Numer 2/2015

Drugi numer reklamuje tematykę okładką. Giro d’Italia. Już jesteśmy po wszystkich etapach, ale warto sobie zajrzeć (jeśli jeszcze nie nabyliśmy magazynu) i zapoznać się z całą historią tego wielkiego touru.

Okladka-SZOSA-2_2015_z-napisami_duza

Struktura i rozkład tematyki utrzymany. Nowinki, nowości, opowiastki, a potem wywiady. Kiedy już się wciągniemy, przechodzimy do kilkunastostronicowego opracowania o Giro d’Italia. Kolorowe zdjęcia, różowe graficzne wstawki, zachęcające opisy i cała wiedza w pigułce. Od razu niezaznajomionym łatwiej było śledzić poszczególne etapy i dopingować kolarzy, którzy zmagali się na nieraz wyczerpujących podjazdach.

Znajdzie się również pierwiastek żeński – Giro Rosa – o kobietach, które mają żelazne nogi i ogromny hart ducha. Warto przeczytać o tym, jak to panie wkraczały na scenę kolarskiego ścigania. A nie były to łatwe i różowe początki!

Po Giro sporą część wydania zajmuje opowieść o kolarstwie we Flandrii. Również takim “na żywo”, czyli relacja z kilkudniowego rozjeżdżenia ekipy redakcyjnej.

Sylwetka rowerowo zakręconych? Tym razem to ekipa z Festki – warszawska praska starówka i ich z pozoru niepozorny warsztat rowerowy.

Na koniec Story. Porównane do norweskiego kryminału. Co to jest? A, to już przekonajcie się sami. Zachęcamy do sięgnięcia i przeczytania magazynu Szosa.

To nie tylko coś dla miłośników kolarstwa, to też dobra dawka lektury dla tych, co ujeżdżają dwa kółka i lubią nie tylko leśne ostępy, ale też twarde realia asfaltu. Czasem z humorem, z dużą ilością polotu i prostego, łatwego języka. Bez ubranżowiania. Lekko, łatwo i bardzo elegancko. Nazwiska, które pojawiły się w stopce redakcyjnej, znane rowerzystom z innych wydań prasy rowerowej (Wolfgang Bryla, Michał Gołaś, Jakub Zimoch, Maciej Hop i inni), udowadniają – tak to umijmy – że jest to wydanie na wysokim merytorycznie poziomie. Graficznie bardzo dobrze poukładane i przemyślane, nawet taka ilość reklam nie przeszkadza (i oby tak zostało!). Do tego ten papier… Okładka pretenduje w kierunku eko. To nie jest typowy śliski, świecący magazyn. Polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *