Tatraman 2015 – relacja Marcina Fabiszewskiego

Tatraman2015_10

Tatraman !  
Dystans ½ IM w górach.
Pływanie : ok.2,1km   suma przewyższeń : 0
Rower : 90,5 km w górę 1600m w dół 1100m
Bieg : 21,8 km w górę 1150m w dół 130m
Czas : A kto by to mierzył,  6h6min

– 35 zawodników
– Ilu ??
– O matko, ale „ogórek” !!
No więc NIE ! to nie był „ogórek”, po prostu tylu „szaleńców” znalazło się, by to zrobić… uświadomiłem to sobie dopiero zjeżdżając kolejką z Kasprowego. Te zawody to wariactwo, ALE CZAD mówię Wam !

Na Podhalu byłem już we wtorek, kilka luźnych treningów (w N.Targu jest super pływalnia 25m) i relaks w towarzystwie rodziny i przyjaciół.
W piątek odbiór pakietów i odprawa, i tu w końcu poczuliśmy właściwy dla tego miejsca klimat… lekki chaos i zamieszanie, nad którym zdaje się, że ktoś panuje i w rzeczy samej wszystko działało, i to jest TO !! Impreza jest organizowana przez ludzi związanych z górami i szeroko pojętym środowiskiem naturalnym, co dodaje uroku i klimatu, nikt tu się nie przejmuje pierdołami, a 1 czy 10minut to żadna różnica, a kameralna grupa zawodników i kibiców jest na to otwarta i chłonie ten klimat. Fantastycznie !

Komandor imprezy, szczupły facet z kucykiem, wysoko upiętymi spodniami do trekkingu, w pasek wpięta kabura oczywiście na telefon… Mówi cicho i spokojnie tak, że wszyscy skupiają na nim uwagę…. Dzwoni telefon,po sali w której odbywa się odprawa rozlega się jego dźwięk… Dźwięk jastrzębia czy innego sokoła krążącego nad górami, naprawdę to ten dźwięk, to telefon… tyle w temacie klimatu 😀

Czorsztyn – kto nie był niech żałuje ! To miejsce jest wspaniałe, szczególnie jak niema dużo turystów 😀

Jezioro Czorsztyńskie położone jest pomiędzy skałami i górami z nieregularną linią brzegową, a nad tym wszystkim góruje Zamek.

Tatraman2015_14

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

W momencie gdy przyjeżdżamy (około 6.00)  na miejsce, by wprowadzić rowery do T1, wszystko jest jeszcze okryte lekką mgiełką unoszącą się z jeziora, temperatura powietrza (6stopni) jest dwu/trzykrotnie niższa niż wody, przyjemnie było do niej wejść !

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Ustawiliśmy się wszyscy grzecznie w wodzie po kolana i czekamy na strzał startera, na szczęście organizator zapewnił boje kierunkowe, bo skała, którą mamy opłynąć pod zboczem Zamku, jest we mgle i jej nie widać… Ustawiłem się na lewo z 4/5m od całej ekipy – lubię luzzz, płyniemy agrafką omijając skałę prawym barkiem.

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Zaczynam mocno, ale inaczej niż zwykle tym razem nie trzeba było wystrzelić się z gigantycznej grupy zawodników na dobrą pozycję… po prostu zacząłem płynąć mocno bez pralki i kopaniny, do końca trzymałem mocne, ale komfortowe tempo. Plan był taki – odskoczyć od rywali. W stawce był zeszłoroczny zwycięzca Zajusz Marek oraz Kamil Magott (medalista Mistrzostw Europy). Czuję się dobrze, 30min w wodzie trasa około 2100/2200m…  Ostatni czas przepracowany w wodzie i świetna pianka od Tyr-a oddają. Następni zawodnicy w grupie wychodzą trzy minuty po mnie, ja już w tedy na rowerze…

Schody do nieba. To musi boleć.

Jak widać z wykresu, na rowerze nie było płaskiego, a zasadniczą część trasy jedziemy pod górę.

Tatraman2015_8

Patrzę na waty, a tam masakra… wiem że będę musiał za to zapłacić, ale chcę uciekać, wcześniej wspomniani Kamil i Marek mają mocniejszy rower i mnie dojadą, chcę to oddalić. Spotykamy się około 15-20km na kolejnym podjeździe jadę 270-280w (przy FTP300), a chłopaki mi odjeżdżają…. Ale jak Oni to robią !! Lekko podłamany, ale tłumaczę sobie, mnie boli to ich też musi, a to dopiero początek.

Na moje szczęście na początku były techniczne zjazdy, które uwielbiam i to pozwalało na  kolejnym podjeździe utrzymać kontakt wzrokowy… niestety po 32km kończą się zakręty na zjazdach i każdy może pędzić ile wlezie, choć krótko, bo głównie jedziemy w górę… i tyle ich widziałem.

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Jeśli chodzi o samą trasę, polecam, piękne krajobrazy, dobre asfalty i świetny łomot na podjazdach. Na całej trasie były fluo-strzałki malowane przez organizatora, ciężko było się pomylić, chodź słyszałem, że byli i tacy, co się zagadali i minęli skręt, ba dokonali tego moi zawodnicy! Duma mnie rozpiera 🙂 !!  W ramach odmiany od standardowych zawodów, tu jechaliśmy z punktu A do punku B, jest to genialne, gdy nie trzeba kręcić pętli, ale  i trudne, gdy w grę wchodzi rywalizacja.

Ujechany ! chcę biegać ! T2

Wpadam do strefy trzeci. Pośladkowe, czwórki i łydy pieką od przepychania roweru pod górę, ale teraz trzeba powalczyć. Wychodzę na bieg, z  T2 biorę plecak biegowy, który pożyczyłem od kolegi z TriWawy, plecak do biegania po górach pierwszy raz korzystałem z takiego, rewelacyjny. Dziękuję Mateusz. W Plecaku konieczny ekwipunek zapisany w regulaminie, względy bezpieczeństwa…

Pojawił się błąd organizacyjny, nie wiem gdzie biec. Gdzieś ma być mała agrafka, a potem na szlak w kierunku Kasprowego. LUDZIE GDZIE TO JEST !?!

Ktoś odpowiedział lecę… ale wbiegam do hotelu…  3min25sec biegania poza trasą. Wracam wściekły i widzę wolontariusza na zakręcie przy mostku. Gdzieś Ty był chłopie, jak Cię nie było !!??  Ale trudno, nie ma co się łamać, w końcu lubimy biegać, i trochę więcej ruchu jeszcze nikogo nie zabiło…. Przynajmniej tak mi się wydawało.

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Robię agrafkę i nagle, ku memu zdziwieniu, kończę walkę o 2 miejsce, zaczynam bronić pudła. Szybki zbieg w kierunku szlaku na Kasprowy. Lecę po 3;30. Walę po twardym podłożu, czuję, że kolana cierpią, a gość się zbliża…  NIE NIE ODDAM MU PUDŁA !!! Nie w moim ukochanym miejscu, nie tu, gdzie uwielbiam być, gdzie chcę mieszkać, gdzie czuję się jak w domu… a co powiem moim bliskim na mecie…

Doszedł mnie Szymon Bochniak, co za kot !

Tatra-War

Do 17km trasy toczyliśmy walkę, trasa biegnie cały czas pod górę. Na początku, gdy Szymon się pojawił, miałem za cel utrzymać się na jego plecach, ale niedługo po tym, jak mnie doszedł, lekko odpuścił… Dużo go kosztowało gonienie, uff przetrwam, on też jest człowiekiem…

No to do roboty i tak przez przeszło 12km. Zaciągaliśmy się, raz jeden raz drugi podkręcał na niekończącym się podbiegu, który tylko zmieniał swój kont nachylenia… Po 15km czułem się dobrze, organizm zaadoptował się do podbiegu, postanowiłem przed ostatecznym podejściem podkręcić tempo. Zaraz po 17km zaczyna się ostra wspinaczka i tylko miejscami da się podbiegać. Wiedząc o tym zaatakowałem, urwałem się Szymonowi, ale nie ostatecznie, wyrobiona przewaga była niewielka, a rywal ewidentnie pozbierał się z kryzysu i napiera. Taka sytuacja jest do połowy masywu Kasprowego, gdzie  przechodzimy Marka Zajusza i obydwaj wskakujemy na pudło. Nie ukrywam, to dodało mi skrzydeł i trochę luzu, co pozwoliło jeszcze odrobić straty do Kamila, do którego finalnie zabrakło mi ok. 1min.30sec.

Tatraman2015_10

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Na ostatniej serpentynie łapią skurcze i łamie mnie w krzyżu, ale robię szybkie rozciąganie.  Tu już niema zmiłuj, kibice, rodzina i przyjaciele drą się, bo widzą, jak blisko jest następny. Doczłapałem do mety połamany, obolały, a życie bolało mnie jeszcze przez długi czas. Co to była za wyrypa, epicko !!

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Dziękuję zawodnikom, że się zapisali na te zawody, to dzięki Wam było fantastycznie, a trzeba nadmienić, że na ten typ zawodów zapisują się ludzie szczególni.

MEGA Dziękuję Szymonowi Bochniakowi za tę walkę, podejrzewam, że gdybyśmy walczyli nawet o przedostatnie miejsce, a nie o rozkład na pudle, to ta rywalizacja i tak miała by epicki wymiar.

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Kamil Magott gratuluję debiutu na tym dystansie (już nie wspominając o terenie) i zarazem pięknego zwycięstwa, przegrać z Tobą to zaszczyt, a widzieć Ciebie ubitego na mecie daje wiarę, że też jesteś człowiek, a Wania będzie musiał to jakoś ugryźć, bo takie ekstremy uzależniają 🙂

Tatraman2015_12

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Dziękuję Organizatorom i Wolontariuszom, byliście rewelacyjni i pomocni, zdarzył się błąd, ale niema co go roztrząsać. Mam nadzieje, że w przyszłym roku będą tam strzałki jak na rowerze, lub informacja o zmianie sposobu nawigacji. Poza tym klimat, który tam panuje i miejsce w którym działacie, jest jak z bajki, na szczęście nie wszyscy to rozumieją i nie wszystkich na to stać i niech tak pozostanie, bo kameralność tej imprezy to olbrzymi atut !

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

zdjęcia autorstwa Doroty(żony) i Adama(ojca) Fabiszewskich

Dziękuję Suportowi Bułce, Nat, Jagodzie i Adamowi !
Dziewczyny, Tato byliście rewelacyjni, bez Was te zawody nie były by tak emocjonalne i piękne. Mam nadzieję kiedyś się odwdzięczyć !

Dziękuję sponsorom i partnerom naszego klubu TriWawa i tu linijka dla Was :
#TyrPolska #PowerGym #Agisko #HighLevelCenter #JakoobCycle #ProfesjonalnySerwisRowerowy

Dzięki i Pozdrawiam
Fabisz 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *